Andree3000

pozytywnie nastawiony Andree - wersja 3000 po poprawkach ;-)
/ moje myśli nieuczesane / szaleństwo cokolwiek niejasne / bo powaga zabija powoli...

wtorek, sierpień 15, 2006

A po studiach...

Po studiach, nawet najlepszy inżynier magister musi poszukać sobie pracy. Może Warszawa? Gościnni inaczej Warszawiacy wystosowali nawet apel: "Apel do przyjezdnych do Warszawy". Nie będę się zbytnio nad tym wątkiem rozwodzić, bo tam zostało już chyba wszystko powiedziane. Wypowiedzi zarówno "za", jak i "przeciw" mnóstwo, a prawda jak zwykle i tak leży gdzieś pośrodku. Mi się to tylko jakoś dziwnie powiązało z ostanimi wydarzeniami w Belfaście, gdzie podpalono dom polskich imigrantów. Tak się zastanawiam. Może gdyby Ci niezadowoleni Warszawiacy wiedzieli gdzie mieszkają grupy przyjezdnych, którzy rzekomo zabierają, albo psują im rynek pracy, może też zaczęliby palić im z tej zawiści mieszkania?!

A może niedługo doczekamy się podobnych apeli, żeby "obcy" nie przyjeżdżali studiować na Warszawskie wyższe uczelnie. Bo obniżają poziom?! Nie wydaje mi się. Często są bardziej pracowici i zdolni. Dowód?! SGH po zakończeniu rektruatacji ogłosiła, że ponad 60% nowo przyjętych studentów jest spoza Warszawy.

poniedziałek, sierpień 14, 2006

Zostań inżynierem

Nie tak dawno pisałem tutaj o rosnącym zapotrzebowaniu na inżynierów. Dzisiejsza Rzepa zdaje się potwierdzać moje słowa i tak jak wcześniej GW, pisze o wolnych miejscach na studiach:
Choć pierwsza tura rekrutacji na studia właśnie się zakończyła, ci, którzy nie zdobyli indeksu, ciągle jeszcze mają szanse dostać się na bezpłatne dzienne studia nawet na największych uniwersytetach. Jest jednak warunek - dobra znajomość matematyki.
Tyle, że poszukiwanie nowych studentów przez uczelnie może odnieść taki skutek, jak szukanie w lesie stada jeleni z megafonem w ręku. Bo jakoś wszyscy o tym słyszą (a sami zainteresowani bez wątpienia na pewno o tym wiedzą), ale i tak uciekają. Poniekąd dlatego, że między wolnymi miejscami na studiach technicznych, a wolnymi abslolwentami nie ma żadnej większej korelacji. A dlaczego? Wyjaśni to Pan profesor:
Dlaczego od lat mniej jest kandydatów niż miejsc na kierunkach wymagających wiedzy z przedmiotów ścisłych? - Młodzież boi się nauk ścisłych - uważa prof. Jerzy Woźnicki, szef Fundacji Rektorów Polskich. - Elektronika i telekomunikacja to postrach studentów. Lęk przed matematyką czy fizyką zaczyna się już w gimnazjum. Języka polskiego, historii czy innych przedmiotów humanistycznych młodym ludziom uczyć się łatwiej. Takie podejście wpływa na zajęcia w liceum i wybór przedmiotów na maturze. I droga do studiów technicznych jest już zamknięta.

Jego zdaniem ponadto na wybór studiów wpływ mają znajomi kandydata. - Młodzież wybiera kierunek jak film w kinie: idzie na to, na co idą wszyscy. A studia techniczne, jako trudniejsze niż humanistyczne czy z dziedziny nauk społecznych, są po prostu mało popularne - mówi prof. Woźnicki.
No właśnie o tym ostatnio mówiłem! Ludzie zamiast poszukać, gdzie są nisze, to idą wszyscy na to samo. Z drugiej strony ostrzegałem też, żeby nie pchać się w rejony nam nieznane, bo czeka tam porażka.

A żeby zrobiło się miło i komfortowo dla wszystkich obecnych (i przyszłych inżynierów), na koniec optymistyczna prognoza:
Tymczasem według prognoz Unii Europejskiej w ciągu najbliższych 20 - 30 lat zapotrzebowanie na ludzi z wyższym wykształceniem technicznym, zwłaszcza na inżynierów, ma wzrosnąć nawet o 70 proc.
Nawet jeśli podzielimy to przez 2, to i tak będzie nieźle ;-)

Cytaty pochodzą z artykułów: "Chętnych do tytułu inżyniera brak" i "Studia z drugiego rozdania" -> dziennik Rzeczypospolita z dn. 14/08/2006.

niedziela, sierpień 13, 2006

Liga Światowa - z USA

Extreme Polish joy after the fast ball. Photo: Peter SumaraSobota. Co to był za mecz! Po spotkaniu-horrorze wygraliśmy z USA 3:2. Ten mecz chyba na długo zapadnie mi w pamięci. Pod warunkiem, że w Polskiej reprezentacji zacznie się zmieniać na lepsze. Emocje, jakkolwiek fajna sprawa, ale panowie reprezentanci pamiętajcie, że nie zawsze będzie sprzyjać nam takie szczęście jak wczoraj.

O pierwszych dwóch setach nie ma co wspominać. Dostaliśmy równo po gaciach, ale IMHO tylko i wyłącznie przez fatalny odbiór zagrywki. O dziwo, Amerykanie z małymi wyjątkami nie nawalali jakiś petard, a serwowali lekko! Tyle, że my zamiast na palce, odbieraliśmy zagrywkę sposobem dolnym, co było bardzo niedokłade i niestety też bardzo wolne. Rozegranie tak długo trwało, że Amerykanie zdążali ustawić się w bloku, dostaliśmy kilka czap i odechciało się chłopakom grać. Ponadto warto zauważyć, ze Polacy przez te całe dwa sety mieli, uwaga 1 (słownie jeden) blok! No, ale potem to było już tylko lepiej. Jak w najlepszym amerykańskim thrillerze, który skończył się happy endem.

Tak się zastanawiam na koniec, już zupełnie na chłodno, że w sumie dobrze, że był taki mecz i że go wygraliśmy. Może to będzie pewien przełom w Polskiej reprezentacji siatkarskiej?! Może chłopaki uwierzą, że są naprawdę nieźli, że są w stanie wygrać z każdym i nie będą się męczyć z Japończykami w 5 setach, a będą ich rozwalać szybko i gładko w trzech. Oby, bo Mistrzostwa Świata w Japonii już niedługo i najwyższy czas uwierzyć w swoje możliwości. W końcu nie na darmo mówi się, że "z wiarą przenosimy góry, a bez wiary potykamy się o źdźbło trawy". :-)

Niedziela (mecz 2). No i proszę! Wystarczy uwierzyć w swoje możliwości i można wygrać 3:0 nawet z Amerykanami. I to jeszcze w ładnym stylu. Brawo panowie!

sobota, sierpień 12, 2006

Ścierka kurzowa Internetowa

Przy okazji sobotnich porządków, w czasie ścierania kurzu przypadkiem zachaczyłem ścierą o kompa i zrobił się też porządek z wyglądem bloga. Nie wiedziałem, że ściera jest podłączona do Internetu!? ;-) Jak widać, zrobiło się bardzo niebiesko. Może to efekt mojego dłuższego pobytu nad morzem?! Może. Ale myśląc tym sposobem, kiedy wrócę do Warszawy, blog powinien zrobić się czarny i szary...

Przy okazji piętnuję siebie za to, że zamiast RTFM czasami jestem mądrzejszy od radia. Jakoś dziwnie założyłem, że komentarze w CSS-ie robi się takimi samymi znacznikami jak w HTML-u. No i walczę z tymi CSS-ami starając się zrozumieć koncepcję autora szablonu, łącznie z zastosowanym przez niego dziedziczeniem. Zakumałem, pozmieniałem i śmiga tak jak miało. Prawie. Bo w Mozilli, tak jak powinno, a w IE zupełnie inaczej. Potem okazało się, że Firefox jakoś dziwnie łyknął komentarze <!-- i -->, a IE już nie chciał. Zmieniłem więc je na takie jak powinny, ale co straciłem na to czasu to moje. Oczywiście to tylko moja wina i za to należy się pręgierz.

A że nie ma tego złego, co by... Przy okazji walki z tymi CSS-ami, odkryłem fajną wtyczkę do Firefox-a. Zwie się to EditCSS i umożliwia dokonywanie zmian w CSS "na żywo" wprost z przeglądarki!

piątek, sierpień 11, 2006

Inżynier na gwałt potrzebny

Wybór odpowiednich studiów to rzecz niełatwa. Życiowa decyzja, która na dodatek musi być podjęta w młodym wieku. Na "pomoc" idą media, które z każdej strony atakują statystykami, jakie to w tym roku są najpopularniejsze kierunki. A ze statytystyką to jest jak z bikini - pokazuje wiele, ale to co najważniejsze jest ukryte. ;-) Bo właśnie nie chodzi o te TOP10 kierunków, ale o te studia, gdzie nikt albo nie chce, albo boi się iść. No i mamy efekty: ,,Trójmiejskie uczelnie ogłosiły właśnie dodatkowy nabór. Powód - zbyt mała liczba chętnych na kierunki techniczne". Czytając dalej (GW, 06-08-2006):
- Humanista zdobywa wiedzę ze wszystkich źródeł: internetu, telewizji czy książek - dodaje Władysław Koc. - Przyszłemu inżynierowi potrzebna jest wiedza specjalistyczna, którą trzeba mu jasno wytłumaczyć. Dlatego młodemu człowiekowi kojarzy się to wyłącznie z czymś trudnym. A szkoda, bo przecież w tych zawodach praktycznie nie ma żadnych kłopotów ze znalezieniem pracy.

No tak, może i dużych kłopotów nie ma. Ale z drugiej strony jest jeszcze gorzej, kiedy taki młody człowiek idzie na jakiś kierunek na siłę. Wyłącznie dlatego, że będzie po tym pewna praca. W ogóle się tym czymś na co idzie nie interesuje, ale zacisnął zęby i twardo idzie. No i załóżmy, że nie odpadnie i się jakoś utrzyma. Ale wychodzi później taki magyster inżynier programista, co się ślizgał przez całe studia i w sumie zbytnio nie wie, czy klasa to jest takie pomieszczenie z tablicą, czy raczej chodzi o coś z obiektowości. No, ale pracę dostaje szybko, bo jest tani na rynku i już robi soft. Przy obecnym poziomie zaawansowania IDE to nic trudnego. Tylko co tam się będzie przejmować zabezpieczaniem programu przed buffer overflow, kiedy na swoim komputerku w domu grał jeszcze w Quake'a i 512MB RAM'u spokojnie wystarczało :-) Czy społeczeństwo się tym przejmuje?! Raczej nie. Bo jest nieświadome. Ale ciekawe, co by powiedziało, gdyby się dowiedziało, że ten ignorant z dolarami w oczach, zamiast pasji życiowej i własnych zainteresowań robi oprogramowanie np. dla aparatu rentgenowskiego, albo linii loticzych?!