Inżynier na gwałt potrzebny
Wybór odpowiednich studiów to rzecz niełatwa. Życiowa decyzja, która na dodatek musi być podjęta w młodym wieku. Na "pomoc" idą media, które z każdej strony atakują statystykami, jakie to w tym roku są najpopularniejsze kierunki. A ze statytystyką to jest jak z bikini - pokazuje wiele, ale to co najważniejsze jest ukryte. ;-) Bo właśnie nie chodzi o te TOP10 kierunków, ale o te studia, gdzie nikt albo nie chce, albo boi się iść. No i mamy efekty: ,,Trójmiejskie uczelnie ogłosiły właśnie dodatkowy nabór. Powód - zbyt mała liczba chętnych na kierunki techniczne". Czytając dalej (GW, 06-08-2006):
No tak, może i dużych kłopotów nie ma. Ale z drugiej strony jest jeszcze gorzej, kiedy taki młody człowiek idzie na jakiś kierunek na siłę. Wyłącznie dlatego, że będzie po tym pewna praca. W ogóle się tym czymś na co idzie nie interesuje, ale zacisnął zęby i twardo idzie. No i załóżmy, że nie odpadnie i się jakoś utrzyma. Ale wychodzi później taki magyster inżynier programista, co się ślizgał przez całe studia i w sumie zbytnio nie wie, czy klasa to jest takie pomieszczenie z tablicą, czy raczej chodzi o coś z obiektowości. No, ale pracę dostaje szybko, bo jest tani na rynku i już robi soft. Przy obecnym poziomie zaawansowania IDE to nic trudnego. Tylko co tam się będzie przejmować zabezpieczaniem programu przed buffer overflow, kiedy na swoim komputerku w domu grał jeszcze w Quake'a i 512MB RAM'u spokojnie wystarczało :-) Czy społeczeństwo się tym przejmuje?! Raczej nie. Bo jest nieświadome. Ale ciekawe, co by powiedziało, gdyby się dowiedziało, że ten ignorant z dolarami w oczach, zamiast pasji życiowej i własnych zainteresowań robi oprogramowanie np. dla aparatu rentgenowskiego, albo linii loticzych?!
- Humanista zdobywa wiedzę ze wszystkich źródeł: internetu, telewizji czy książek - dodaje Władysław Koc. - Przyszłemu inżynierowi potrzebna jest wiedza specjalistyczna, którą trzeba mu jasno wytłumaczyć. Dlatego młodemu człowiekowi kojarzy się to wyłącznie z czymś trudnym. A szkoda, bo przecież w tych zawodach praktycznie nie ma żadnych kłopotów ze znalezieniem pracy.
No tak, może i dużych kłopotów nie ma. Ale z drugiej strony jest jeszcze gorzej, kiedy taki młody człowiek idzie na jakiś kierunek na siłę. Wyłącznie dlatego, że będzie po tym pewna praca. W ogóle się tym czymś na co idzie nie interesuje, ale zacisnął zęby i twardo idzie. No i załóżmy, że nie odpadnie i się jakoś utrzyma. Ale wychodzi później taki magyster inżynier programista, co się ślizgał przez całe studia i w sumie zbytnio nie wie, czy klasa to jest takie pomieszczenie z tablicą, czy raczej chodzi o coś z obiektowości. No, ale pracę dostaje szybko, bo jest tani na rynku i już robi soft. Przy obecnym poziomie zaawansowania IDE to nic trudnego. Tylko co tam się będzie przejmować zabezpieczaniem programu przed buffer overflow, kiedy na swoim komputerku w domu grał jeszcze w Quake'a i 512MB RAM'u spokojnie wystarczało :-) Czy społeczeństwo się tym przejmuje?! Raczej nie. Bo jest nieświadome. Ale ciekawe, co by powiedziało, gdyby się dowiedziało, że ten ignorant z dolarami w oczach, zamiast pasji życiowej i własnych zainteresowań robi oprogramowanie np. dla aparatu rentgenowskiego, albo linii loticzych?!

0 Comments:
Prześlij komentarz
<< Home