Zostań inżynierem
Nie tak dawno pisałem tutaj o rosnącym zapotrzebowaniu na inżynierów. Dzisiejsza Rzepa zdaje się potwierdzać moje słowa i tak jak wcześniej GW, pisze o wolnych miejscach na studiach:
A żeby zrobiło się miło i komfortowo dla wszystkich obecnych (i przyszłych inżynierów), na koniec optymistyczna prognoza:
Cytaty pochodzą z artykułów: "Chętnych do tytułu inżyniera brak" i "Studia z drugiego rozdania" -> dziennik Rzeczypospolita z dn. 14/08/2006.
Choć pierwsza tura rekrutacji na studia właśnie się zakończyła, ci, którzy nie zdobyli indeksu, ciągle jeszcze mają szanse dostać się na bezpłatne dzienne studia nawet na największych uniwersytetach. Jest jednak warunek - dobra znajomość matematyki.Tyle, że poszukiwanie nowych studentów przez uczelnie może odnieść taki skutek, jak szukanie w lesie stada jeleni z megafonem w ręku. Bo jakoś wszyscy o tym słyszą (a sami zainteresowani bez wątpienia na pewno o tym wiedzą), ale i tak uciekają. Poniekąd dlatego, że między wolnymi miejscami na studiach technicznych, a wolnymi abslolwentami nie ma żadnej większej korelacji. A dlaczego? Wyjaśni to Pan profesor:
Dlaczego od lat mniej jest kandydatów niż miejsc na kierunkach wymagających wiedzy z przedmiotów ścisłych? - Młodzież boi się nauk ścisłych - uważa prof. Jerzy Woźnicki, szef Fundacji Rektorów Polskich. - Elektronika i telekomunikacja to postrach studentów. Lęk przed matematyką czy fizyką zaczyna się już w gimnazjum. Języka polskiego, historii czy innych przedmiotów humanistycznych młodym ludziom uczyć się łatwiej. Takie podejście wpływa na zajęcia w liceum i wybór przedmiotów na maturze. I droga do studiów technicznych jest już zamknięta.No właśnie o tym ostatnio mówiłem! Ludzie zamiast poszukać, gdzie są nisze, to idą wszyscy na to samo. Z drugiej strony ostrzegałem też, żeby nie pchać się w rejony nam nieznane, bo czeka tam porażka.
Jego zdaniem ponadto na wybór studiów wpływ mają znajomi kandydata. - Młodzież wybiera kierunek jak film w kinie: idzie na to, na co idą wszyscy. A studia techniczne, jako trudniejsze niż humanistyczne czy z dziedziny nauk społecznych, są po prostu mało popularne - mówi prof. Woźnicki.
A żeby zrobiło się miło i komfortowo dla wszystkich obecnych (i przyszłych inżynierów), na koniec optymistyczna prognoza:
Tymczasem według prognoz Unii Europejskiej w ciągu najbliższych 20 - 30 lat zapotrzebowanie na ludzi z wyższym wykształceniem technicznym, zwłaszcza na inżynierów, ma wzrosnąć nawet o 70 proc.Nawet jeśli podzielimy to przez 2, to i tak będzie nieźle ;-)
Cytaty pochodzą z artykułów: "Chętnych do tytułu inżyniera brak" i "Studia z drugiego rozdania" -> dziennik Rzeczypospolita z dn. 14/08/2006.

2 Comments:
At 00:46,
Krzysiek S. said…
Prawda to, prawda... Studentów na uczelniach technicznych jak na lekarstwo. Wielu z tych, którzy jednak zdecydowali się na studia techniczne bardzo szybko odpada, bo nie mają predyspozycji. No cóż... Inżyniera nie można dostać za ślęczenie nad książkami. Inżyniera dostaje się za intensywne korzystanie z mózgu ;-)
Ciężko mi się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że Elektronika i Telekomunikacja to postrach studentów. Jako student tego kierunku prawie codziennie doświadczam tego strachu na własnej skórze ;-)
Ale skoro wszyscy są tchórzami i boją się pójść na uczelnię techniczną... Trudno. Ich strata ;-)
At 11:40,
Paweł Rabinek said…
Ja właśnie jestem szczęśliwym studentem trzeciego roku telekomunikacji i elektroniki i ten post to dla mnie tylko dobra wiadomość :) Będzię robota nawet w Polsce :)
Prześlij komentarz
<< Home